PRZED WYBUCHEM POWSTANIA
Przyczyny powstania listopadowego są bardzo złożone. Do ogólnonarodowego zrywu niepodległościowego Polacy zbierali się od dłuższego czasu, obmyślając plany w konspiracji. W kraju pogarszała się sytuacja gospodarcza. Główną przyczyną tego zjawiska był nieurodzaj w rolnictwie oraz wzrastające bezrobocie.
Poza tym car Aleksander I przestał nawet ukrywać, że chce przestrzegać nadanej Królestwu Polskiemu konstytucji. Kiedy opozycja legalna, tak zwani kaliszanie z braćmi Wincentym i Bonawenturą Niemojowskimi na czele, zarzuciła carowi łamanie postanowień ustawy zasadniczej, ten rozwiązał sejm i nie zwoływał go przez kolejne pięć lat. Dopiero w 1825 roku obrady rozpoczęły się na nowo, a i to tylko po to, aby ogłosić niejawność obrad - bracia Niemojowscy zostali odsunięci od władzy. Kiedy zawiodła legalna opozycja, Polacy zaczęli tworzyć towarzystwa i związki konspiracyjne (m.in. Towarzystwo Patriotyczne Łukasińskiego czy Towarzystwo Filomatów z Mickiewiczem i Zenem na czele).
Z Europy do Królestwa zaczęły dobiegać nastroje rewolucji lipcowej z Francji oraz wywalczenia niepodległości w Belgii i sukcesy Greków. Głównym bodźcem do rozpoczęcia powstania była pogłoska, że wielki książę Konstanty (brat cara, dowodzący wojskiem polskim) zamierza użyć armii Królestwa do stłumienia powstania w Belgii, a do Polski miał wprowadzić wojsko rosyjskie. Działacze zdawali sobie sprawę, że jeżeli teraz powstanie nie wybuchnie, to później nie będzie już kto miał walczyć.
W tych właśnie okolicznościach swoją działalność znacznie ożywił spisek podchorążych w warszawskiej Szkole Podchorążych Piechoty pod dowództwem podporucznika Piotra Wysockiego. Spiskowcy nie mieli jednego, konkretnego planu działania - chodziło im, żeby po rozpoczęciu walk władzę oddać w ręce odpowiednich ludzi. Spisek jednak wykryto. W prasie pojawiły się wzmianki o mobilizacji. Praktycznie już nie było odwrotu.
NOC LISTOPADOWA 29/30 LISTOPADA 1830
Wydarzenia w czasie nocy
Sygnałem do wybuchu powstania miało być podpalenie browaru na Solcu. Jednak już na początku powstańcy napotkali na trudności, gdyż nie udało się podpalić starego browaru. Wieść o powstaniu dobiegała do różnych grup z opóźnieniem. Także główni dowódcy pułków starali się jak najdłużej przeciągnąć rozpoczęcie akcji. Zresztą postawa generalicji była praktycznie niezmienna przez całe powstanie i późniejszą wojnę. Tłumaczyli oni, że nie da się Rosjan pokonać na drodze wojennej, odciągali od jakichkolwiek działań. Jeden z nich nazwał nawet powstańców "burdą półgłówków".
Pewna grupa Polaków, zwanych później "belwederczykami" zaatakowała siedzibę wielkiego księcia Konstantego w celu jego pojmania. Jednakże Konstanty zdołał zbiec z Belwederu. Inne operacje powstańców przebiegały jednak z lepszym skutkiem: udało się zdobyć Arsenał, dzięki czemu mieli zapas broni i amunicji. Opanowali także koszary i prochownię na Pradze. Wkrótce w ich rękach znajdowały się także mosty na Wiśle. Do działań włączyła się ludność cywilna Starego Miasta oraz ludzie z uboższych dzielnic stolicy.
 Zdobycie Arsenału przez powstańców.
Widząc taki przebieg wydarzeń wojska rosyjskie z księciem Konstantym wycofały się ze stolicy i zatrzymały się w Wierzbinie. Kilka dni później na wniosek księcia do Warszawy powróciły pułki polskie dotychczas przy nim stacjonujące - Konstanty zwolnił ich z przysięgi wierności.
Sytuacja w kraju po nocy listopadowej - 12.1830-01.1831
To fakt, że powstańcy byli słabo przygotowani zarówno do działań, jak i do rządzenia. W tej sytuację inicjatywę przejęła Rada Administracyjna. Dzięki Ksaweremu Druckiemu-Lubeckiemu usunięto z niej największych przeciwników i obsadzono ich miejsca osobami takimi jak Adam Czartoryski, Julian Ursyn Niemcewicz czy generał Józef Chłopicki. Dnia 1 grudnia z inicjatywy Joachima Lelewela i Maurycego Mochanckiego powołano Klub Patriotyczny (zwany też Towarzystwem Patriotycznym). Jego dowódcy także weszli w skład Rady. Dwa dni później zarządzono przekształcenie Rady Administracyjnej w Rząd Tymczasowy.
Józef Chłopicki [05.12.1830-17.01.1831]
Dnia 5 grudnia 1830 roku pierwszym dyktatorem powstania listopadowego został generał Józef Chłopicki. Był dzielnym i odważnym wodzem, który brał udział w wojnie w obronie konstytucji, jak i w kampaniach napoleońskich. Tak naprawdę nigdy nie wierzył w to, że powstańcy mają szanse na wygranie. Znalazł poparcie wśród najbogatszych grup społecznych, które obawiały się, że powstanie może wkrótce przemienić się w rewolucję społeczną niższych klas społecznych. Generał wobec tego wysłał do Petersburga Druckiego-Lubeckiego, aby na drodze pokojowej rozwiązał konflikt z Rosją. Działania Chłopickiego były szeroko krytykowana: zarówno przez prasę, jak i przez towarzystwa i kluby polityczne. Nie przyniosły żadnego rezultatu rozmowy petersburskie - Mikołaj I domagał się całkowitego złożenia broni, na co nie godzili się Polacy, szczególnie, że 18 grudnia sejm ogłosił powstanie jako narodowe i złożenie broni było dla wielu sprawą najwyższego honoru. Wobec takiej sytuacji, Chłopicki złożył urząd dyktatora jeszcze przed
rozpoczęciem wojny z Rosją, dnia 17 stycznia 1831 roku.
WOJNA POLSKO-ROSYJSKA 1830-31
Wiele zmian przyniósł dzień 25 stycznia 1831 roku. Zdetronizowano wówczas dynastię Romanowych, a Polskę ogłoszono krajem niepodległym. Rząd Tymczasowy przemienił się w Rząd Narodowy z księciem Adamem Czartoryskim na czele. Pozbawienie tronu Mikołaja I oznaczało tylko jedno - początek wojny polsko-rosyjskiej. Na stanowisko dyktatora wybrano generała Michała Radziwiłła, chociaż w większości bitew dowodził sam generał Chłopicki, który zresztą został przez księcia Radziwiłła poproszony na jego doradcę.
Michał Radziwiłł [20.01-26.02.1831]
Wojska carskie w granice ziem Królestwa wkroczyły już 5 lutego 1831 roku. Na ich czele stanął feldmarszałek Iwan Dybicz (właściwie Johann von Diebitsch und Norden). Siły rosyjskie były prawie dwa razy większe od polskich. Jedną z pierwszych bitew rozegrano pod Stoczkiem, gdzie oddziałami polskimi dowodził generał Józef Dwernicki. Wojskiem rosyjskim kierował w niej generał F.K.Gejsmar. Rosjanie stracili 500, podczas gdy Polacy 87 żołnierzy. Chociaż potyczka ta okazała się dla powstańców zwycięska, nie zahamowało to marsz wojsk nieprzyjaciela na Warszawę. Dnia 25 lutego 1831 roku stoczono kolejną batalię, tym razem pod Grochowem, gdzie wsławiły się oddziały zwane czwartakami (byli to żołnierze 4. Pułku Piechoty Liniowej), szczególnie broniąc jeden z dzielnic - Olszynki Grochowskiej. Dowodzący polską armią Chłopicki został cięsżko ranny. Armia rosyjska, która poniosła w bitwie dosyć znaczne straty, musiała poczekać jeszcze ze szturmem na stolicę.
Jan Skrzynecki [26.02-11.08.1831]
Po bitwie grochowskiej naczelne dowództwo objął generał Jan Skrzynecki. Był to wódz słaby, który również nie pokładał zbyt wielkich nadziei w powstaniu. W czasie jego dyktatury powstały genialne plany organizacji wojska i obrony twierdz innego generała, oficera sztabu - Ignacego Prądzyńskiego (później pozbawiony stanowisk za krytykę Skrzyneckiego) - jednak Skrzynecki na ogół nie wprowadzał ich w życie. Zresztą wcześniejszy dyktator, Józef Chłopicki, całkowicie je odrzucił.
Kiedy armia feldmarszałka Dybicza wycofała się, Polacy uderzyli na wschód. Według planu generała Prądzyńskiego uderzono najpierw na oddziały rosyjskie osłaniające magazyny w Siedlcach, dzięki czemu następne bitwy okazały się dla Polaków zwycięskie. W dniu 31 marca miały miejsce dwie potyczki: pod Wawrem i Dębem Wielkim, następna bitwa miała miejsce pod Iganiami 10 kwietnia, gdzie zresztą rozbito rosyjski korpus generała Rosena. Zwycięstwa nie potrafił wykorzystać dyktator, który zarządził wstrzymanie walk i pozostawił swoją armię praktycznie na miesiąc w bezczynności, pozwalając Rosjanom uzupełnić zapasy w broni i ludziach.
Później nieudolnie przeprowadził atakiem pod Ostrołęką 26 maja 1831 roku. Skrzynecki próbował zaatakować rosyjski korpus gwardii pomiędzy Ostrołęką a Łomżą, jednak w ostatnim momencie uchylił się od bitwy, a Rosjanie zdołali uciec. Tymczasem główne siły dowodzone przez Dybicza zagroziły Polakom odcięciem od stolicy, a wysyłający coraz to nowe oddziały dyktator z czasem stracił prawie 7 tysięcy żołnierzy. Tylko dzięki wspaniałej szarży artylerii konnej Józefa Bema część wojsk wyszła z bitwy cało. Rosjanie przeszli aż pod granicę pruską i tam przeprawili się przez Wisłę. Był to dogodny moment (z dala od stolicy, przede wszystkim), aby uderzyć. Generał jednak nadal wolał taktykę biernego oporu. Wobec takich działań i narastającego niezadowolenia ludności, która za niepowodzenia obarczała winą wodzów, sejm odwołał Skrzyneckiego, powierzając jego funkcję generałowi Henrykowi Demibińskiemu.
Dnia 10 czerwca w obozie pod Pułtuskiem zmarł na cholerę feldmarszałek Dybicz. Dzięki bierności wojska polskiego zdążył przybyć jego następca, feldmarszałek Iwan Paskiewicz.
Henryk Dembiński [11-17.08.1831]
Nowy dyktator jednak nie widział konieczności usprawnienia działań powstańców - wprost przeciwnie - wycofał wojsko, aby poskromić demonstrujących w Warszawie ludzi. Bowiem w dniach 15 i 16 sierpnia w wyniku braku sukcesów na frontach walk, mieszkańcy stolicy podżegani przez Towarzystwo Patriotyczne, dokonali samosądu na wywleczonych z więzień szpiegach i generałach podejrzanych o zdradę stanu - w sumie powieszono wówczas kilkadziesiąt osób. Spokój w mieście zapanował dopiero, gdy przeciwko "protestującym" dyktator skierował wojsko. Decyzja ta spowodowała jednak szybkie odsunięcie od władzy Dembińskiego.
Jan Krukowiecki [17.08.-10.09.1831]
Generał Jan Krukwiecki zastąpił Adama Czartoryskiego i stanął na czele Rządu Narodowego 17 sierpnia 1831 roku z praktycznie nieograniczonymi pełnomocnictwami. Dowodził także powstańczą armią. Został przez historyków nazwany "grabarzem powstania", gdyż to właśnie jego poczynania pod koniec powstania przyczyniły się do jego klęski. Na początku, aby nie powtórzyły się zamieszki ze stolicy, Krukowiecki nakazał rozwiązanie Towarzystwa Patriotycznego. Nałożono także surowe kary na uczestników zamieszek.
Do dziś dnia sprawą najbardziej sporną z okresu powstania listopadowego jest fakt, że w kulminacyjnym dla Polaków momencie, dyktator zdecydował się wysłać z Warszawy 2. Korpus (liczący dwadzieścia tysięcy żołnierzy) pod dowództwem generała Girolama Ramorino przeciw wojskom generała Rozena, podczas gdy byli oni niezbędni w stolicy. Wraz z wojskiem miasto opuścili również władze i sam rząd, które schroniły się w Płocku. Uważa się, że Krukowiecki zaniedbał obrony stolicy, gdyż tak jak poprzedni dyktatorzy nie wierzył od początku w wygraną. W stolicy pozostało jedynie 40 tysięcy żołnierzy, a Rosjanie wysłali do stłumienia powstania blisko 77 tysięcy swoich wojsk. Szanse na wygraną, jeżeli wziąć pod uwagę, że zaczęto bardzo późno myśleć o obronie stolicy, były naprawdę znikome. Mimo wszystko Polacy zdecydowali się jednak walczyć o swoją ojczyznę.
Szturm wojsk pod dowództwem feldmarszałka Paskiewicza Rosjanie rozpoczęli 6-go września. Najbardziej znana z tego wydarzenia jest bohaterska obrona jeden ze stołecznych dzielnic - Woli, na czele której stanął generał Józef Sowiński (zginął on w czasie walk). Po dwóch dniach, wojsko polskie musiało wycofać się do Pragi i Modlina. Stolica skapitulowała 8 września.
 Śmierć generała Sowińskiego.
Maciej Rybiński [od 10.09.1831]
Ostatnim dyktatorem powstania został generał Maciej Rybiński. Mimo iż rozpoczęto rokowania z Petersburgiem (z Paskiewiczem do rozmów siadł jeszcze Krukowiecki, za co zresztą został zdymisjonowany), pod naciskiem Sejmu, nie podpisano oficjalnej kapitulacji. Ocalałe oddziały Rybińskiego zdołały wraz z resztą polityków przedostać się do Prus przez przejście graniczne w Brodnicy dnia 5 października. Część wojsk już wcześniej udała się także do Galicji (Chwalewice, 17 września) i Rzeczpospolitej Krakowskiej (Olkusz, 28 września).
Dnia 21 października padła ostatnia twierdza powstańców, Zamość. Chociaż nie podpisano zawieszenia broni, powstanie uznano za przegrane, a Polacy znowu dostali się pod rosyjskie berło.
Powstanie listopadowe poza granicami Królestwa Polskiego
Na Litwie powstanie listopadowe miało raczej charakter mocno niezorganizowanych wystąpień. Pierwsze z nich rozpoczęły się 31 marca 1831 roku. Głównym hasłem powstańców było jednak uwłaszczenie chłopów (co ciekawe, postulaty takie nie pojawiały się w Królestwie). Litwinom udało się powstrzymać wojska rosyjskie przez cztery miesiące. Mimo pomocy z Królestwa (oddziały generałów Adama Giełguda i Dezyderego Chłapowskiego) nie udało im się nawet opanować Wilna (był to główny plan powstańców, po tej klęsce całkowicie poddali się Rosjanom). Wojska wypchnięte do granicy pruskiej, zostały zmuszone do jej przekroczenia (w okolicach Nowego Miasta).
Powstanie słabo dotarło na Białoruś czy Ukrainę. Oddziały generała Dwernickiego, które wyruszyły na Wołyń, odniosły sukces 9 kwietnia 1831 roku w bitwie pod Boremlem pokonując korpus generała Ruedigera, jednakże wobec znaczącej przewagi wojsk rosyjskich, Dwernicki został zmuszony do złożenia broni i przekroczenia granicy z Austria, skąd został internowany. Powstanie zupełnie ominęło ziemie Galicji i Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Ale i tak stamtąd ludność polska przesyłała broń, amunicję, żywność. Przybyło także wiele ochotników.
Inne państwa wobec powstania
Tak naprawdę mało państw zareagowało na powstanie. Powszechny był osąd, że sprawa ta jest wewnętrznym problemem Rosji, chociaż Królestwo Polskie istniało przecież jako teoretycznie suwerenne państwo, będące jedynie w unii z Cesarstwem Rosyjskim. Po stłumieniu powstania słychać było wypowiedzi w stylu tej francuskiej, że wreszcie "porządek panuje w Warszawie". Powstanie znalazło także potępienie u papieża, który w specjalnej encyklice "Cum primum". Wielu Polaków znacząco tym do siebie zraził (tą postawę można zaobserwować chociażby w "Kordianie" Słowackiego).
ZNACZENIA POWSTANIA
Chociaż nieudane, powstanie listopadowe ma wielkie znaczenie ideologiczne i społeczne:
» żołnierze polscy zdołali przez 10 miesięcy stawić opór jeden z największych potęg (a po pokonaniu Napoleona, to już chyba największej) europejskich - Rosji;
» chłopi chętnie wkraczali w szeregi armii dając tym wyraz nie tylko swojego patriotyzmu, ale chęci połączenia się z innymi warstwami społecznymi;
» powstańcy walczyli "za naszą i waszą wolność" - później hasło to zostanie rozpropagowane przez ugrupowania emigracyjne.
Jednomyślnie stwierdzono, że winę za upadek powstania ponoszą jego dowódcy, którzy często prezentowali bierne postawy wobec chcących działać żołnierzy, nie potrafili także wykorzystać kilku wielkich zwycięstw swoich wojsk.
POWRÓT
|